poniedziałek, 17 sierpnia 2015

#1 Will Grayson, Will Grayson - John Green, David Levithan

Po raz pierwszy w swoim życiu czytałam tak napisaną książkę. W sensie: napisaną przez dwóch pisarzy. “Will Grayson, Will Grayson” zdobył mnie swoim opisem, wiedziałam od razu, że to jedna z tych książek które muszę zdobyć, mieć na półce. 

Jeden rozdział pisał Green, drugi Levithan. Wcześniej czytałam dwie powieści Greena, natomiast z Levithanem to była moja pierwsza przygoda. W każdym razie nie przeszkodziło mi to w rozróżnieniu, od samego początku, który z panów pisze o którym Willu. 
Pierwszy Will należy do Johna Greena. Jest to chłopak który woli siedzieć cicho. Stracił swoją paczkę przyjaciół, teraz najbliższy jest mu Kruchy Cooper, ogromny chłopak stojący na czele szkolnego klubu Gejów i Lesbijek, uwielbiający musicale (szczególnie te które sam pisze) i co chwilę zakochujący się w innym chłopaku. To w jego towarzystwie Will numer jeden, spędza czas.
 Will Davida Levithana jest inny. Swój wolny czas spędza w internecie, nie może się doczekać powrotu ze szkoły, by móc popisać z Isaakiem.Tak nazywa się chłopak którego poznał na komunikatorze, wszystko sobie piszą, są... Można by powiedzieć parą. Przynajmniej dla Willa, który jest w Isaaku zakochany. Poza nim Will ma jedną koleżankę, Maurę - dziewczynę która go strasznie irytuje tym, że chce wszystko o nim wiedzieć. Zarzuca mu że jest gejem - ale, no ej, Maura nie może o tym wiedzieć, niby skąd? - co go najbardziej denerwuje. Pewnego dnia (a w sumie wieczora) dwóch Willów spotyka się na ulicach Chicago. 
Will numer jeden pojechał ze znajomymi na koncert, niestety, nie dostał się do środka (jego podrobiony dowód został źle podrobiony - a to chłopak ma pecha). W trakcie czekania na znajomych postanowił dla zabicia czasu się przejść. A że w każdym sklepie jest bezpieczniej niż na ulicach Chicago, wchodzi do sex-shopu. I tam spotyka drugiego Willa.
Will numer dwa w końcu ma spotkać Isaaka. Umówił się z nim w konkretnym miejscu, jednak chłopak się nie pojawia. Will również trafia do sex-shopu, pustego, jeżeli nie liczyć sprzedawcy i jednego chłopaka. W pewnym momencie słyszy swoje nazwisko. Na bank. Will Grayson. Okazuje się że ten drugi chłopak tak samo się nazywa. Will najpierw myśli że to ukryta kamera, Isaak go wkręcił. Jednak tak się nie stało. Jeszcze tego samego wieczoru Will dowiaduje się prawdy o swoim przyjacielu, oraz poznaje bliżej Willa numer jeden i Kruchego Coopera, który po czasie do nich dołączył.
Od tego momentu ich życia się skomplikują, zmienią, przyszłość zaplanowała dla nich jeszcze jedno spotkanie. 


Książka mi się podobała. Nie była wybitnym arcydziełem, ale była miła. Przeczytałam ją szybko, przy jednym momencie udało mi się nawet rozpłakać.
 ”uświadamiam sobie, że może chciałaby znać prawdę, więc mówię jej, że mam uczucia, naprawdę, a ona, że to oczywiste i zawsze je miałem, dlatego życie jest czasami takie trudne.” 
Według mnie, fragmenty Levithana były o niebo lepsze od Greena. Will numer dwa po prostu dotarł głębiej w moje serce niż Will numer jeden. Nie tylko tym, że mnie wzruszył. Will numer jeden mnie momentami drażnił. Rozumiem że wolał być niewidoczny, nie rzucać się w oczy, nie mieć wrogów, ale czasem to jak jego przyjaciele go traktowali, a on się o nic nie gniewał… 
Oceniam tą książkę na 8/10. Pomysł na książkę był ciekawy, a powieść sama w sobie wciąga, trzyma przy sobie do końca (przynajmniej mnie), i gdyby nie charakter Willa numer jeden, i niektóre akcje Willa numer dwa (i w całości postać Kruchego Coopera który mnie irytował przez całą powieść) nie mogłabym tej książce nic zarzucić, ponieważ naprawdę mi się spodobała, pokazała jak ważna jest przyjaźń, jak dużo przyjaciel zrobi, by pomóc. Ukazała też dużo życia. Jak internet nas oszukuje, bo tu każdy może być każdym. Przyjaciel który czasem zapomina o tym że jest czyimś przyjacielem. Rzeczy które robimy ale przypisują je sobie inni. Nieśmiałość. Ilu ludzi na świecie jest tak nieśmiałych, że po każdym malutkim kroczku do przodu, robią dwa w tył, nigdy się nie kłócą, nie bronią swojego?
Ja w tej książce, w obu Willach, widziałam momentami siebie. Może dlatego mi się tak spodobała? Bo pokazała że nie wszystko jest takie jak sobie wyobrażam - że wszystkim wszystko wychodzi, tylko ja jestem inna. Może ich inność, i moja inność, tak się przyciągnęły?
Mam nadzieję że przeczytacie tą książkę, bo naprawdę została napisana dla tych osób co lubią myśleć, i potrafią czytać między wierszami. 
Dziękuję. :)

5 komentarzy :

  1. Uwielbiam Greena ale tej powieści jeszcze nie czytałam, jakos tematyka mnie nie przyciąga.
    soelliee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno czytałam tę pewność i mam takie samo zdanie jak ty. Nawet ocenilam ją podobnie, bo 7/10. W sumie nie wiem którego Willa wolę. Mogłaś w recenzji zwrócić jeszcze uwagę na rozdziały drugiego Willa, w których nie było wielkich liter. Ciekawy sposób pisania. Pozdrawiam! Recenzja jest bardzo przyjemna. Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Faktycznie, rozdziały Levithana były charakterystycznie napisane, a kompletnie o tym zapomniałam.

      Usuń
  3. Z tego co pamiętam, to tę książkę przeczytałam jako drugą, jeśli chodzi o powieści pana Jana Zielonego i miałam do niej mieszane uczucia, nie podobała mi się. Mimo to, przez Twoją recenzję zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno zrozumiałam te historie dobrze, więc.. Właśnie zaczynam tę książkę od nowa :D

    desiaczyta.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Cię zachęciłam. :D Naprawdę - fajne uczucie. Mi się podobała, ale może właśnie przez to, że widziałam tam (albo bardzo chciałam widzieć) siebie. :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka