poniedziałek, 21 września 2015

#14 Intruz - Stephanie Meyer




Autor: Stephanie Meyer
Tytuł oryginału: The Host
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Moja ocena: 8/10




Stephanie Meyer chyba nie muszę nikomu przedstawiać, wydaje mi się, że wpisała się wystarczająco wyraźnie w nasze umysły cudowną (lub nie) sagą "Zmierzch". Ale nie o tym będę dziś pisać.


Od momentu dostania tej książki, do jej przeczytania przeze mnie minęły dwa lata. Będąc w piątej klasie podstawówki byłam szalenie zachwycona Zmierzchem (książkami, nie filmami) i chciałam mieć koniecznie swoje własne egzemplarze. Namawiałam rodziców, jednak oni, oboje, stwierdzili, że bezsensowne jest mi kupowanie książek, które już przeczytałam, i tak, pod choinką. Znalazłam inny prezent od Gwiazdora niż oczekiwałam - Intruza.

Nie byłam zawiedziona. Miałam 11 lat i dostałam książkę, na której okładce pisało "Pierwsza powieść Meyer dla dorosłych". Byłam szczęśliwa, że dostałam TAKĄ książkę. Ale jednak trochę mnie to przerosło. Zaczęłam czytać i nie skończyłam pierwszego rozdziału. Jakaś operacja - stwierdziłam, że nuda. I dopiero w wieku 13 lat, jadąc na wakacje, nie mając, co czytać, wzięłam swojego Intruza i... Zakochałam się na maxa. 

UWAGA: nie twierdzę, że to książka dla dorosłych. To zdecydowanie książka dla młodzieży. Nie dla dzieci, bo się znudzą tak szybko jak ja, ale nie tylko dla dorosłych - bez przesady.

Akcja Intruza dzieje się w przeszłości. Naszą planetę postanowiły zamieszkać Dusze. "Stworzonka" żyjące na wielu różnych planetach w ciałach żywicieli. Żywiciela poddawano zabiegowi i, jakby to powiedzieć, wsadzano Duszę. 

Dusze upodobały sobie naszą planetę. Ludzie - mądrzy, myślący, dobrzy - ale czasem zdolni do przemocy. Zostaliśmy uznani za gatunek niszczący naszą własną planetę. I tak właśnie na Ziemi pojawiły się one - wchodząc w nas, przejmując naszą pamięć i nasze ciała, całkowicie nas usuwały z własnych umysłów. Teraz one były nami, dobre, uczciwe, pogodne i prawe - bez jakichkolwiek złych emocji. Ale nie wszyscy się temu zabiegowi chętnie poddawali. Byli buntownicy, którzy ukrywali się i uciekali, nie chcieli oddać planety, nie chcieli oddać siebie i swoich rodzin. 

Tak było z główną bohaterką - Melanie. Dziewczyna uciekała z bratem, po czasie trafiła na innego uciekiniera - Jareda. Podczas wspólnych ucieczek narodziło się między nimi uczucie. Aż pewnego razu Melanie została porwana, a w jej ciele pojawił się Intruz. Dusza zwana Wagabundą. Ale Melanie nie znikła. Jej świadomość istniała mimo obecności Duszy.

Kto zdobędzie kontrolę nad ciałem Melanie? Ona sama czy Wagabunda? Czy może dojdą do porozumienia? Dusza pod wpływem wspomnień Mel zaczyna tęsknić za bratem i Jaredem. Czy postanowią ich szukać? Czy będą w stanie ich znaleźć? Czy zostaną zaakceptowane? One dwie? Właściwa osoba i Intruz? Czy będzie można im ufać? Jaką rolę gra w tym wszystkim miłość?

Intruz jest jedną z tych powieści, które mogę recytować prawie od początku do końca. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy ją przeczytałam. I choć podczas mojego pierwszego razu byłam bardzo młoda, cały czas mam tą samą opinię. To niesamowita książka. Która potrafi na tej samej stronie wywołać dwie sprzeczne emocje: radość i smutek.

Chodzą plotki, że Intruz ma mieć kontynuację, choć wątpię by było to coś więcej niż zwykłe plotki. Co nie zmienia faktu, że chciałabym przeczytać jeszcze więcej o tych postaciach, o ich dalszych historiach, o życiu na Ziemi podczas tej inwazji? 


Czy polecam? Tak, gorąco. Nie zrażajcie się do tej książki przez sagę "Zmierzchu". Naprawdę - nie warto. Odbierzecie sobie sami możliwość przeczytania naprawdę dobrej i ciekawej książki. 


1 komentarz :

  1. Miałam podobnie, kupiłam bo lubiłam Zmierzch. Jako dzieciakowi bardzo mi się podobała, teraz miło ją wspominam. ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka