piątek, 2 października 2015

#18 Trylogia Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins

Ile ludzi jest na świecie, tyle jest różnych zdań i opinii na temat słynnej trylogii napisanej przez Suzanne Collins, czyli "Igrzysk Śmierci". Jedni są zakochani w tej trylogii, wychwalają ją, uważają za coś świetnego, inni jadą po niej, próbują się pozbyć i zapomnieć, nie szczędzą jej niemiłych słów.
Gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ano tak jak większość ludzi jestem na samym środku, wśród osób, którym ani ta trylogia nie przypadła do gustu, ani jakoś strasznie nie podpadła.



Stwierdziłam że napiszę jeden, może trochę dłuższy post, o całej trylogii, niż o każdej części osobno. Dlaczego? Dlatego że nie mam za wiele do powiedzenia o każdej książce, natomiast dużo o całej trylogii.

Treści pierwszej części wydaje mi się że nie muszę nikomu przybliżać, ale jeżeli jeszcze istnieją na świecie rodzynki które nie czytały/nie oglądały Igrzysk Śmierci, i trafiły tu przypadkiem (lub nie) mogłyby się trochę zagubić. A więc tak: Świat w przyszłości jest podzielony na dystrykty i stolicę, dystryktów było 13, jeden (ostatni - 13) został zbombardowany, zostało 12. Raz do roku cały kraj obchodzi wielką imprezę, Głodowe Igrzyska, na pamiątkę dawnych buntów i postań. Z każdego z dwunastu dystryktów losuje się chłopaka i dziewczynę, wysyła do stolicy i tam szykuje do udziału. Jednak to nie są typowe Igrzyska. Tam, z 24 osób biorących udział może przeżyć tylko jedno.

Tak w dystrykcie 12 wylosowana zostaje dziewczynka Prim, za którą zgłasza się jej starsza siostra - Katniss. Do tego chłopak Peeta, z którym to Katniss kojarzy się z widzenia. Jadą, zdobywają sławę, lecą na arenę.

W podobny deseń jest druga część. Kolejny rok, para z dystryktu 12 znów trafia na arenę, z tym że w tym roku na arenę trafiają osoby które już tam były.

Trzecia jest inna, z krótkiego opisu ciekawsza - w końcu bunt, walki, chęć obalenia rządu - ale już po kilku pierwszych rozdziałach książka nudzi. Według mnie jest najsłabsza.

Moje oceny są następujące:





Igrzyska Śmierci: 6/10







                                                                                                                                                                            W pierścieniu ognia: 6/10





Kosogłos: 4/10





Nie chcę zjechać tej serii, napisać że jest okropna, postawić znaków ostrzegawczych o zakazie zbliżania się do niej. Jest...fajna, ciekawa (sama fabuła, ten świat), do przeczytania. Nic w stylu: "nie byłam w stanie jej skończyć". Ale czy zasługuje na taki szum wokół siebie jaki wywołuje? Moim zdaniem nie.

Tym co mnie chyba najbardziej drażni jest to, że, jak pisałam, trylogia jest po prostu przeciętna. A przypomnijcie sobie sami, z iloma książkami się spotkaliście, które do Igrzysk były porównywane? Jak często na różnych okładkach czytaliście "jeżeli spodobały Ci się Igrzyska, powinieneś to przeczytać", "książka na miarę Igrzysk Śmierci", etc, etc.

Pani Suzanne Collins wymyśliła naprawdę dobrą i ciekawą historię, ale to, co dostaliśmy do rąk, już takie nie jest. Sama się zawiodłam, i to na ostatniej części, po której spodziewałam się czegoś super a dostałam, no... to co czytałam.

Na koniec: a jakie są Wasze zdania? Wiem że będą różne, wspomniałam o tym na samym początku. Ale chcę je poznać. Więc zapraszam do wyrażenia Waszej opinii poniżej.

3 komentarze :

  1. Całą trylogię naprawdę lubię.Najbardziej podobała mi się druga część,a najmniej ''Kosogłos''. :) Ale wszystkie tomy zasługują na uwagę.Są świetne!
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdę mówiąc, jestem wielkim fanem Igrzysk Śmierci. Rozumiem jeżeli komuś się nie spodobały. Zgadzam się z tym, że ostatnia część była najgorsza. Za to film był naprawdę całkiem niezły.
    ksiazkowy-nieogarek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być moze miałam po prostu zbyt wysokie wymagania. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka