niedziela, 5 czerwca 2016

#55 Marsjanin - Andy Weir

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…
- od wydawcy


Marsjanin to najbardziej nieziemska powieść jaką czytałam - i to dosłownie. Astronauta Mark Watney zostaje sam na Marsie - opuszczony przez załogę która myśli że nie żyje, bez kontaktu z kimkolwiek, z zapasami które mu starczą na zaledwie parę miesięcy. 

Czy się poddaje, załamuje? Nie. Watney zaczyna ciężką walkę o przeżycie, stara się nawiązać kontakt z NASA, wymyśla sposoby na zdobycie wody i pożywienia. Ma jeden cel - wróci do domu. Nie wie jak, nie wie kiedy, ale wróci.

Książka ta jest prowadzona w formie dziennika. Mark zapisuje relację z prawie każdego sola (doba marsjańska) spędzonego na tej planecie. Jest to dziennik pełen humoru i przemyśleń, wulgaryzmów i naukowych stwierdzeń. Oj tak, bardzo naukowych.

Jest to powieść specyficzna, naładowana słowami po których czasem tylko przebiegałam wzrokiem bo nie byłam w stanie ich przeczytać. Ale czy odbierało mi to zabawę, radość jaką odczuwałam przy jej czytaniu? Nie. Autor doskonale połączył ciężkie, naukowe słownictwo, stwierdzenia i zagadnienia z pełnym humoru i dystansu bohaterem.

Może się wydawać że Mars tak bardzo pokochał Marka Watneya że nie chce się pogodzić z jego "odjazdem" i robi wszystko by go na sobie zatrzymać. Przyzwyczajamy się do tego że coś się dzieje, coś się psuje,  system nawala, coś wybucha. Nawet nas to nie zadziwia. Większość z nas będąc na miejscu Marka byłaby załamana już na początku, a ta seria niepowodzeń? Tylko by nas dobiła. 


Ale nie Marka. Mark Watney jest nie tylko głównym bohaterem książki. Jest tym co najlepsze w tej książce, światełkiem w ciemności. Nie poddaje się, ba!, jest nawet przyzwyczajony do przeciwności losu, do tego że rzadko co dzieje się tak jak to sobie zaplanował. Ale się nie poddaje, ani na sekundę nie przestaje pracować i myśleć. Robi wszystko co tylko może by wrócić do domu.

___________

Polecam tą książkę każdemu, na każdą chwilę. A w szczególności wtedy, kiedy czujecie się bezsilni. Ta książka udowodni Wam że cokolwiek złego by się nie działo, człowiek jest w stanie się podnieść i ruszyć dalej. Jest pełna optymizmu i humoru. I wiecie co? Zdecydowanie nie jest tym czego się można spodziewać o książce opowiadającej historię człowieka uwięzionego na Marsie. 

Dlatego ode mnie książka zgarnia piękne 10/10. Zasłużyła. Jest cudowna, wspaniała i niezwykła. Wciągająca, trzymająca w napięciu. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się kibicować komukolwiek tak mocno, jak Watneyowi. Moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla każdego.


___________

Książka bierze udział w wyzwaniu:
 Wyzwanie

Zapraszam na facebooka!
 Facebook


18 komentarzy :

  1. Właśnie ze względu na naukowe słownictwo nie za bardzo miałam ochotę na lekturę tej książki. W sumie to nawet wypożyczyłam ją z biblioteki, ale... zwróciłam, bo jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Kiedyś to nadrobię, no i oczywiście obejrzę film, o którym niegdyś było tak głośno ^^
    U mnie recenzja "Korony w mroku", zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wielką ochotę na tę książkę, ale jakoś nigdy nie ma okazji, by ją przeczytać. Może w końcu w czerwcu znajdę chwilę... Jestem jej bardzo ciekawa, zwłaszcza, że wszyscy "Marsjanina" wychwalają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, mam nadzieję że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  3. Książkę czytałam jakoś przed premierą filmu. Jedno i drugie bardzo mi się spodobało. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo czaję się na tę książkę i po twojej recenzji muszę koniecznie ją przeczytać.Okładka nieziemska i mam nadzieję,że wnętrze jej dorównuje. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i bardzo mi się podobała, chociaż na początku miałam ogromny problem, żeby przyswoić to specyficzne i specjalistyczne słownictwo wszystkich maszyn :) Ale było warto.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również miałam z tym problem, na początku nawet omijałam niektóre słowa, ale później się przyzwyczaiłam. :)

      Usuń
  6. Na pewno przeczytam, same dobre recenzje :O

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam obejrzeć film, ale jakoś tak wyszło... A może własnie najperw przeczytać książkę? :)
    Wydaje się ciekawsza od filmu.
    Pozdrawiam!
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Przed chwilą czytałam negatywna recenzje, teraz ty go zachwalasz. Chyba muszę po prostu w końcu go przeczytać i sama zdecydować co o nim myślę. :

    Dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię czytać książka napisane w formie dziennika. Kto wie może przeczytam :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zainteresowałam się tą książką po obejrzeniu świetnej ekranizacji, jednak cały czas leży na półce i czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również najpierw widziałam film, potem się dowiedziałam iż jest na podstawie książki. :)

      Usuń
  11. Kurczę, czy jestem jedyną (poza Jerzym z kanału Kto czyta żyje podwójnie) osobą w internetach, którą ta książka wynudziła?... Ledwo dobrnęłam do końca i już chyba wolę ponownie przeczytać "Krzyżaków" Sienkiewicza niż tę powieść ;-; A może to ja jestem po prostu dziwna...

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący (u mnie na blogu wczoraj również pojawiła się recenzja "Marsjanina", zapraszam ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam i uwielbiam! Szczególnie postać Marka, która jest jedną z moich ulubionych. :)
    Pozdrawiam
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że autor sprytnie wyszedł z typowo naukowego języka i tym samym, potrafi zainteresować odbiorcę. Książkę chcę przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dużej liczbie osób ta powieść przypadła do gustu, a ja wciąż nie jestem przekonana ani to książki, ani do filmu :/ Nie potrafię tego wytłumaczyć, bo uwielbiam historie osadzone w kosmosie, ale do tej wybitnie mnie nie ciągnie.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka