niedziela, 14 sierpnia 2016

niedziela, 7 sierpnia 2016

#64 Poza horyzont. Polscy podróżnicy - Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz


Dla nikogo z Was nie jest tajemnicą że lubię podróże - nie tylko te książkowe ale i te rzeczywiste. W końcu podkreślam to dość często. Wiecie że uwielbiam poznawać nowe miejsca, ich historie, nowe kultury, ludzi, religie - równie mocno uwielbiam o nich czytać. Dlatego bardzo się cieszę że miałam szansę zapoznania się z tą książką.

piątek, 5 sierpnia 2016

Podsumowanie lipca.

Wiem że z tym postem jestem mocno spóźniona. No i nie tylko z tym. W tym tygodniu jeszcze wrzucę jedną recenzję, jak będzie dalej... Nie pytajcie się mnie, pytajcie się mojego szefostwa bo nie mam pojęcia na jakie godziny będę chodzić do pracy.

Ale dobra, po kolei, zaraz się pogubię. KSIĄŻKI. Już od kilku miesięcy nie było u mnie podsumowania - albo mało przeczytałam i nie było czego podsumować, albo nic nie kupiłam, albo nie było nawet czego podsumować.

I tak nadszedł lipiec, najjaśniejszy dla mojego bloga miesiąc. Miesiąc w którym moje posty zaczęły przekraczać po 100 wyświetleń - dla jednych mało, dla innych, w tym mnie, szok, po prostu szok że aż 100 i więcej osób czyta moje recenzje i inne posty.

W lipcu do mojej biblioteczki dołączyło aż (tylko?) pięć pozycji w tym jeden egzemplarz recenzencki. Są to;
  • Złe dziewczyny nie umierają - Katie Alender
  • Od złej do przeklętej - Katie Alender
  • Obca - Diana Gabaldon 
  • Ross Poldark - Winston Graham
  • Poza horyzont. Polscy podróżnicy - Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz (egzemplarz od wydawnictwa Fronda).
Teraz to co przeczytałam:
  • Złodziejka książek - Markus Zusak (495 stron)
  • Program 1; Plaga samobójców - Suzanne Young (500 stron)
  • Dziesięć płytkich oddechów - K.A. Tucker (421 stron)
  • Złe dziewczyny nie umierają - Katie Alender (356 stron).
Jestem dość zła na siebie za taki kiepski wynik ale cóż, jak wspomniałam chodziłam do pracy, pod koniec lipca robiłam nadgodziny i po przyjściu do domu spałam. Nie miałam siły nawet czytać dlatego teraz świeci na blogu pustkami. :D

Oznacza to że w lipcu przeczytałam 1772 strony co daje jakieś 57 stron na dzień - aż mi siebie żal.

Nie będę Wam obiecywać że sierpień będzie lepszy - nie będzie. Mam nową pracę, na zmiany i już wiem że nie dam rady zbyt wiele zrobić. No cóż, książki same do mnie nie przyjdą, trzeba mieć za co je kupić. :)

Tak więc to tyle. Chciałabym Wam na samym końcu serdecznie podziękować za Waszą obecność, za rosnące statystyki, za więcej odwiedzeń i komentarzy. DZIĘKUJĘ. <3

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka