wtorek, 4 października 2016

#66 Obca - Diana Gabaldon


Jest rok 1945. Claire Randall, pielęgniarka pracująca w czasie wojny w szpitalu polowym, wraca z frontu i spędza z mężem wakacje w Szkocji. W czasie spaceru natrafiają na kamienny krąg. Claire dotyka głazu i... zostaje przeniesiona do roku 1743. Nagle zjawia się w świecie pełnym niebezpieczeństw. Dostaje się w sam środek intryg właścicieli ziemskich i knowań szpiegów, które zagrażają jej życiu i mogą złamać serce...
~ opis z okładki

Myślę że powieści "Obca" Diany Gabaldon większości z Was nie muszę przedstawiać. Wydaje mi się że kojarzycie albo książkę - albo serial "Outlander" który powstał na jej podstawie. 
Tak więc musicie przyznać - jest to dość popularna książka. Czy zasłużyła na swoją popularność? Dowiecie się poniżej.

Akcja książki zaczyna się w 1945 roku w małym szkockim miasteczku Inverness. Claire Randall wraz ze swoim mężem Frankiem udali się na wakacje. Właśnie skończyła się wojna, oboje wrócili z frontu.

Frank Randall mający, co tu dużo mówić, świra na punkcie swoich przodków, swojej przeszłości, traktuje ten wyjazd nie tylko jako wakacje - ma niesamowite możliwości by poznać historię swojego przodka - Jonathana Randalla. Żona Franka, Claire, w tym czasie pałęta się po mieście, historia jej nie interesuje, woli zbierać rośliny, czytać o nich, oglądać je i poznawać.

Pewnego dnia, w poszukiwaniu jednej rośliny, jedzie na Craigh na Dun - kamienny krąg na wzgórzu, w okolicy Inverness. Nagle słyszy hałas, czuje zawroty głowy, dotyka kamienia i... wszystko znika. Znika hałas, ból, osłabienie. Wszystko wraca do normy. No... prawie. Claire schodzi z góry i spotyka Franka. Coś jednak nie gra, Frank ma dłuższe włosy, ubrany jest jak za dawnych czasów i jeździ konno. W dodatku przedstawia się jako Jonathan Randall. Claire na początku nie ma pojęcia co się dzieje aż przodek jej męża zaczyna ją atakować.
Na pomoc damie w opałach przybywają Szkoccy górale. Wielcy i groźni, w kiltach, na koniach, raz dwa radzą sobie z Randallem. Ale nie ufają Claire - biorą ją ze sobą.

Claire zaczyna się godzić z czasami w jakich się znalazła, z ich niebezpieczeństwami i niedogodnościami. Zaaklimatyzowała się w zamku klanu MacKenziech, przyjęła posadę uzdrowicielki, nawet znalazła przyjaciół! Mimo to nie zasłużyła sobie na zaufanie wodza klanu, nie ufa jej wielu mieszkańców zamku.

W końcu jeden z jej wybawców wyjeżdża wraz z całą grupą Szkotów na coroczny objazd terenu w celu zdobycia pieniędzy od osób podległych klanowi (tak to się odmienia? :D). Jednakże... postanawia wziąć Claire ze sobą. Dla bezpieczeństwa klanu oraz Claire chce wydać ją za mąż. Claire wychodzi za młodego, przystojnego Szkota imieniem Jamie i...

No właśnie. I co? Tu wychodzi za mąż, tam ma męża. Claire zostaje rozdarta pomiędzy dwoma światami. Dwoma domami, dwiema miłościami. Jak może wybierać między jednym a drugim? Jak ma zdecydować które uczucie jest silniejsze? Jak może żyć z myślą że będzie musiała zranić jednego z nich?

Przyznam się bez bicia - w życiu nie sięgnęłabym po tę książkę gdyby nie serial. Nie, nie dlatego że, no nie wiem, nie spodobał mi się opis, okładka, tytuł czy autor. Nie, nie, nie. Nie spodobałby mi się czas akcji. Widzicie, głęboko w sobie mam zakodowane że powieść historyczna (a już szczególnie powieść takich gabarytów jak "Obca") musi być nudna. Musi być nudna i niezrozumiała, pisana językiem który mnie usypia. 

I wiecie co? Siedzę sobie kiedyś, bez natchnienia na zrobienie czegokolwiek i włączam serial "Outlander". Pierwszy plus; Szkocja. O mój Boże, kocham Szkocję. Drugi plus; naprawdę ładna aktorka. Trzeci plus; Jamie. Tak, kocham Jamiego, uwielbiam go, podziwiam i pragnę. Rzadko wylewam tyle ochów i achów nad męską postacią, no ale błagam... Jamiego nie można nie kochać. Odważny i wierny mężczyzna, w dodatku tak cholernie zabawny i inteligentny... Ubóstwiam. :)

I tak przechodzimy do tematu postaci które są wspaniale wykreowane. Mamy postacie dobre, mamy te złe, mamy także postacie co do których nie jesteśmy niczego pewni. Są to postacie na temat których każdy musi wyrobić swoją indywidualną opinię.

Czy są bohaterowie których nienawidzę? Tak, nienawidzę osób okrutnych, czerpiących radość i satysfakcję z czyjegoś cierpienia, nienawidzę oszustów - a tych w książce nie brakuje. Ale czym byłaby ta powieść gdyby każdy miał być idealny?                                                                                                                         Bardzo podoba mi się ten główny wątek - miłość do dwóch mężczyzn, mężczyzn różniących się od siebie na wszystkie możliwe sposoby. Ani to, ani podróże w czasie nie są czymś oryginalnym ale to, co pani Gabaldon z tym zrobiła... cud.

Książkę, choć ta liczy 700 stron, czyta się bardzo szybko i przyjemnie, Narracja jest pierwszoosobowa, wszystko opisuje nam Claire. Jej charakter, buntowniczość, dążenie do rozwiązania problemu bardzo mi się podobało.
Czytając tą powieść przelała się przeze mnie fala emocji. Czułam strach, radość, zdziwienie. Rozpacz i gorycz. Jeszcze żadna książka tak mną nie wstrząsnęła. Przy żadnej nie czułam takiej goryczy, nigdy tak mocno nie współczułam żadnemu bohaterowi, do tego stopnia, że jedyne o czym myślałam to wejść w tą książkę i daną postać przytulić.

Czymś co mnie bardzo miło zaskoczyło było... bardzo wierne odwzorowanie książki w serialu. Tak, zabierałam się za tą książkę wiedząc czego mogę się spodziewać, czego mam się spodziewać i myślałam że dowiem się wielu nowych rzeczy które w serialu pominięto. A tu cóż, nie było ich tak dużo.

Czas na małe podsumowanie. TAK, powieść mi się podobała, zakochałam się w niej miłością beznadziejną, będę o niej często myśleć, no i Jamie, Jamie, mój słodki, cudowny Jamie. <3 Chyba czas wybrać się do Szkocji w poszukiwaniu mojego własnego, rudego Szkota. :)

Polecam tą książkę serdecznie każdemu! Nie obawiajcie się tego że czas większości akcji to XVIII wiek! Przysięgam, nie odczujecie tego. I wierzcie mi na słowo - będziecie żałować że nie przeczytaliście. Dodam jeszcze - jeżeli nie jesteście pewni, obejrzyjcie serial. Ale hej! Przetrwajcie dwa-trzy odcinki. Wiem z doświadczenia że pierwszy odcinek nigdy nie zachęca.

A może już czytaliście? I oglądaliście? Jak Wasze wrażenia po "Obcej" i "Outlanderze"? Koniecznie się nimi podzielcie!


5 komentarzy :

  1. Bardzo chcę przeczytać tę książkę, ale nie ze względu na miłość, na to rozdarcie i tak dalej, ale podobno są brutalne opisy - to mnie zachęciło xD Do tego piekna szmaragdowa okładka <3
    Serialu nie widziałam ale mówię czekej czekej....Jamie? Jaki Jamie? Przez chwileczkę tliła się we mnie iskierka nadziei, że mowa o Jamiem Campbell Bowerze....eh...ale nie. No cóż, mimo wszystko kiedyś to przeczytam :D
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zarówno serial, jak i książki i pałam do Jamiego taką samą miłością, jak Ty. :) Czytaj kolejne części, bo im dalej, tym lepiej. No i więcej Jamiego, to jak dalej nie czytać? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam książki i nie oglądałam serialu, ale już wiem co będę nadrabiać w te długie, jesienne wieczory ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie dużo osób poleca tę książkę, a ponieważ ufam zagranicznym booktuberom, musiałam zdobyć własny egzemplarz, który na razie czeka nieprzeczytany na wielkim stosie. Przeraża mnie trochę objętość Obcej oraz małe literki, ale wydaje mi się, że jesień to idealny czas na tę powieść, więc muszę się za nią zabrać do końca listopada!

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  5. Twki wątek zmiany czasów może być ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka