Strony

czwartek, 12 lipca 2018

#73 Śpiący giganci - Sylvain Neuvel


Przyznaję się bez bicia że o cyklu "Archiwa Temidy" usłyszałam zaledwie dwa miesiące temu gdy wydawnictwo Akurat zaproponowało mi współpracę, dotyczącą jego drugiej części. Zgodziłam się ponieważ zaintrygował mnie opis i stwierdziłam że koniecznie muszę nadrobić pierwszą część. Także to o niej jest dzisiejszy post.

Wszystko zaczyna się od dłoni. Tak jest, jednej, gigantycznej dłoni. Pod jedenastoletnią wtedy Rose Franklin nagle zapada się ziemia a dziewczynka wpada do groty/pomieszczenia, wielkiego jak jej dom. Dziewczynkę wyciągnięto, życie toczyło się dalej aż po tygodniu na progu jej domu pojawił się strażak, jeden z tych co ją uratował i pokazał zdjęcie. Zdjęcie przedstawiające Rose na samym środku ogromnej dłoni.

Lata później Rose zrobiła doktorat z fizyki i została wybrana do kierowania badaniami nad dłonią. W sumie nie tylko dłonią. Okazuje się że prawdopodobnie po całej Ziemi ukryte są inne części giganta. Po odnalezieniu mają stworzyć całość. Sama dłoń jak i reszta fragmentów ciała wykonana jest z nieznanych materiałów, pojawiają się znaki które ciężko jest rozszyfrować najlepszym, ma kilka tysięcy lat. Kosmiczna technologia. Najlepszy dowód na to że nie jesteśmy sami we wszechświecie. 

Tak więc Rose wraz ze swoim zespołem składającym się z najlepszych specjalistów, pilotów i naukowców stara się skompletować robota, odkryć co potrafi, kto go stworzył i w jakich celach. Tylko czy to na pewno będzie takie łatwe? Czy da się ukryć i testować coś tego rozmiaru, o takiej mocy, bez wywoływania międzynarodowych konfliktów?

Z jednej strony; gigantyczna, niezniszczalna broń która może zakończyć wszystkie wojny, z drugiej; powód kolejnych wojen. Bo kto może rościć sobie prawa do tego wielkiego robota skoro jego części były praktycznie wszędzie? Kto odda prawa do niej tylko jednemu państwu?

"Śpiący giganci" wyróżnia się nie tylko oryginalną i ciekawą historią ale i tym jak jest napisana. Nie mamy tu opisów czy dialogów jak to zazwyczaj bywa. Książka jest w sumie zbiorem dokumentów, wywiadów czy dzienników bohaterów. 

A tak szczerze? Początek to była męka. Strasznie mnie męczyło to męczyło, forma, i wprowadzenie do historii. Aż pewnego dnia, będąc na może czterdziestej stronie przysiadłam i powiedziałam: "nie pokona mnie ta książka". I dobrze zrobiłam, bo jest świetna. Jedna z lepszych które czytałam, wciągająca, porywająca, czasem zaskakująca. Co chwilę czytamy wpisy o innych bohaterach a jednocześnie nie ma możliwości czuć zagubienia. Bohaterowie pomimo stylu w jakim książka jest napisana są wyraźnie wykreowani, można ich bardzo dobrze poznać. 

Pochłonęłam ją w jeden dzień (pomijając początkowe męki i niechęć), zrobiłam krótką przerwę na recenzję i zabieram się już za drugą część czyli "Przebudzonych bogów".



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka